czwartek, 29 listopada 2007

"Okruchy Boga" - Fragment 5



Naukowcy często wymyślają efektowne nazwy, by łatać nimi dziury w swoich teoriach. Te prowizoryczne określenia są im potrzebne dopóki nie rozwikłają problemu. Czasem, kiedy już im się uda, zastępują te tymczasowe terminy – właściwymi. Jednak często okazuje się, że „zastępcze” zaczęły już funkcjonować i nikt nie pamięta dlaczego je właściwie nadano. Choćby fizycy, którzy opisują grawitację jako dziesięć wymiarów zwiniętych jakby w kłębek. Ale to nie są przecież właściwe nazwy, a jedynie – tymczasowe. Używa się ich jak składników abstrakcyjnych równań. Nawet jeżeli te równania któregoś dnia okażą się przydatne, to i tak nie przybliżą nam owych wymiarów. Terminy takie jak: wymiar, pole, nieskończoność są niczym innym, jak tylko ułatwieniami dla matematyków i innych naukowców. Nie przybliżają nas do istoty rzeczy, ale i tak akceptujemy je, bo jesteśmy przekonani, że ktoś na pewno wie co ów termin naprawdę znaczy.




0 komentarze: